Dodaj do listy życzeń
Schroniska turystyczne Karkonoszy i Gór Izerskich w Polsce oraz w Czechach
Autor: Łaborewicz Ivo
34,00 zł z VAT
Książka
Wysyłka zazwyczaj w ciągu 24h
Bezpieczna płatność
Kategoria:
Książki
Widoczny katalog obejmuję schroniska górskie położone w Karkonoszach i Górach Izerskich, po obu stronach granicy. Ukazuję kilkadziesiąt schronisk i podobnych obiektów turystycznych, powstałych najliczniej w pierwszej połowie XX w., chociaż uwzględniono także obiekty wcześniejsze, ale również z czasów współczesnych. Obejmuje również oryginalne materiały archiwalne i biblioteczne, i tylko niekiedy ich powiększone kopie z zasobu Archiwum Wrocławskiego, głównie Oddziału w Jeleniej Górze.
Informacje dodatkowe
| Oprawa | miękka |
|---|---|
| Ilość stron | 55 |
| Rok wydania | 2015 |
Podobne produkty
De re metallica libri XII Georgius Agricola. O górnictwie i hutnictwie. Dwanaście ksiąg
Autor: Agricola Georgius
70,00 zł z VAT
Książka w języku polskim.
Ze wstępu
Georgius Agricola, a właściwie Georg Bauer (Pauer), urodził się 24 marca 1494 r. w Glauchau w Saksonii. Studia rozpoczął w Lipsku, później uczył w Zwickau (1518–1522). Od 1524 r. we Włoszech, najpierw w Wenecji, później studiował w Bolonii i Padwie. W latach 1527–1531 był lekarzem górniczym w Jachymowie (Joachimsthal) w Czechach. Od 1531 r. mieszkał w Chemnitz, gdzie był lekarzem i burmistrzem. Zmarł 21 listopada 1555 r. Pracując w Jachymowie, zapoznał się z górnictwem praktycznie, co zaowocowało licznymi pracami, które na ten temat napisał: w 1545 r. De natura eorum quae effhunt ex terra, w 1546 r. De natura fossilium, De veteribus et novis metallis i Verum metallicarum interpretatio, w 1548 r. De animatibus subterraneis, a w 1550 r., w 12 tygodni, ukończył swoje najsłynniejsze dzieło De re metallica. Tę ostatnią pracę wydano po łacinie, w Bazylei w 1556 r. Oprócz wspaniałych opisów zawierała 273 drzeworyty, doskonale ilustrujące narzędzia i pracę ówczesnych górników. Dzieło było tak ważne dla ludzi zajmujących się górnictwem i hutnictwem, że już w 1557 r. ukazało się w języku niemieckim, w przekładzie Filipa Becha, a pod koniec XVI w. w języku włoskim. Jako swego rodzaju podręcznik, było ciągle wznawiane (m.in. w 1657 r.). Jedno z takich wydań polecił zakupić do swojej biblioteki król polski Zygmunt August. Zachował się rachunek, według którego za 2 zł i 21 groszy nabył je dla władcy Just Ludwik Dejc (Decjusz).
De re metallica libri XII Georgius Agricola. O górnictwie i hutnictwie. Dwanaście ksiąg
Autor: Agricola Georgius
70,00 zł z VAT
Książka w języku polskim.
Ze wstępu
Georgius Agricola, a właściwie Georg Bauer (Pauer), urodził się 24 marca 1494 r. w Glauchau w Saksonii. Studia rozpoczął w Lipsku, później uczył w Zwickau (1518–1522). Od 1524 r. we Włoszech, najpierw w Wenecji, później studiował w Bolonii i Padwie. W latach 1527–1531 był lekarzem górniczym w Jachymowie (Joachimsthal) w Czechach. Od 1531 r. mieszkał w Chemnitz, gdzie był lekarzem i burmistrzem. Zmarł 21 listopada 1555 r. Pracując w Jachymowie, zapoznał się z górnictwem praktycznie, co zaowocowało licznymi pracami, które na ten temat napisał: w 1545 r. De natura eorum quae effhunt ex terra, w 1546 r. De natura fossilium, De veteribus et novis metallis i Verum metallicarum interpretatio, w 1548 r. De animatibus subterraneis, a w 1550 r., w 12 tygodni, ukończył swoje najsłynniejsze dzieło De re metallica. Tę ostatnią pracę wydano po łacinie, w Bazylei w 1556 r. Oprócz wspaniałych opisów zawierała 273 drzeworyty, doskonale ilustrujące narzędzia i pracę ówczesnych górników. Dzieło było tak ważne dla ludzi zajmujących się górnictwem i hutnictwem, że już w 1557 r. ukazało się w języku niemieckim, w przekładzie Filipa Becha, a pod koniec XVI w. w języku włoskim. Jako swego rodzaju podręcznik, było ciągle wznawiane (m.in. w 1657 r.). Jedno z takich wydań polecił zakupić do swojej biblioteki król polski Zygmunt August. Zachował się rachunek, według którego za 2 zł i 21 groszy nabył je dla władcy Just Ludwik Dejc (Decjusz).
Lorentz: Odnalazłem Matejkę! Na tropach grabieży dzieł sztuki
Autor: Skowroński Janusz
55,00 zł z VAT
Reportaż historyczny znanego dolnośląskiego historyka Janusza Skowrońskiego przedstawia dramatyczne dzieje dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców podczas II wojny światowej z muzeów w Warszawie, Krakowie i Lwowie. Były wśród nich najbardziej znane obrazy Jana Matejki i innych malarzy polskich z XIX i pocz. XX wieku, grafiki, rzeźby i inne dzieła. Uciekając przed zbliżającą się od wschodu Armią Czerwoną w 1944 r dzieła sztuki Niemcy wywieźli ze Lwowa do Nowego Wiśnicza i Krakowa, a w styczniu 1945 r. na zachód, m.in. na Dolny Śląsk i tam ukryli. Tuż po Pokonaniu III Rzeszy, w czerwcu 1945 r. specjalna ekipa polskiego Ministerstwa Kultury kierowana przez znanego muzealnika Stanisława Lorentza wyjechała na Dolny Śląsk w celu odszukania ukrytych przez Niemców skarbów polskiej kultury. Dzięki informacjom od miejscowej ludności w byłej gospodzie w miejscowości Hain (ob. Przesieka) koło Karpacza S. Lorentz odnalazł skrzynie z 3 znanymi obrazami J. Matejki oraz kilkadziesiąt kolejnych skrzyń ze skradzionymi przez Niemców polskimi dziełami sztuki. J. Skowroński dokładnie opisuje te wydarzenia i publikuje m.in. dokładny spis ocalonych zabytków, które latem 1945 r. przewieziono do gmachu Muzeum Narodowego w Warszawie.
Lorentz: Odnalazłem Matejkę! Na tropach grabieży dzieł sztuki
Autor: Skowroński Janusz
55,00 zł z VAT
Reportaż historyczny znanego dolnośląskiego historyka Janusza Skowrońskiego przedstawia dramatyczne dzieje dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców podczas II wojny światowej z muzeów w Warszawie, Krakowie i Lwowie. Były wśród nich najbardziej znane obrazy Jana Matejki i innych malarzy polskich z XIX i pocz. XX wieku, grafiki, rzeźby i inne dzieła. Uciekając przed zbliżającą się od wschodu Armią Czerwoną w 1944 r dzieła sztuki Niemcy wywieźli ze Lwowa do Nowego Wiśnicza i Krakowa, a w styczniu 1945 r. na zachód, m.in. na Dolny Śląsk i tam ukryli. Tuż po Pokonaniu III Rzeszy, w czerwcu 1945 r. specjalna ekipa polskiego Ministerstwa Kultury kierowana przez znanego muzealnika Stanisława Lorentza wyjechała na Dolny Śląsk w celu odszukania ukrytych przez Niemców skarbów polskiej kultury. Dzięki informacjom od miejscowej ludności w byłej gospodzie w miejscowości Hain (ob. Przesieka) koło Karpacza S. Lorentz odnalazł skrzynie z 3 znanymi obrazami J. Matejki oraz kilkadziesiąt kolejnych skrzyń ze skradzionymi przez Niemców polskimi dziełami sztuki. J. Skowroński dokładnie opisuje te wydarzenia i publikuje m.in. dokładny spis ocalonych zabytków, które latem 1945 r. przewieziono do gmachu Muzeum Narodowego w Warszawie.
Moja podróż po ojczyźnie: z Turyngii w Góry Olbrzymie aż po źródła Łaby i przez Czechy w Góry Kruszcowe
72,00 zł z VAT
Książka stanowi relację z wyprawy odbytej przez „dziadka współczesnej gimnastyki” Johanna Christopha Friedricha GutsMuthsa (1759–1839) w towarzystwie grupy uczniów w 1796 roku. Wraz z autorem odwiedzimy m.in. Bolesławiec, Świeradów, Szklarską Porębę, Cieplice, Jelenią Górę, Adršpach, Hostinné, Turnov, Pragę, Teplice i Freiburg, a także powędrujemy przez Góry Izerskie i Karkonosze, poznając ich mieszkańców i zakątki niedostępne dziś dla ruchu turystycznego; szczególne emocje przeżyjemy, schodząc po stromej skalnej ścianie w głąb Łabskiego Kotła wzdłuż wodospadu Łaby. Zajrzymy też do zakładów przemysłowych — witriolejni (wytwórni kwasu siarkowego) w Szklarskiej Porębie, kopalni cyny w Cinovcu i srebra we Freibergu, rtęciowni srebra w saskim Halsbrück. Całości dopełniają kolorowe ilustracje autorstwa grafika z epoki, Daniela Bergera. Książka ukazuje się w serii Navigare necesse est — historycznych relacji podróżniczych z obszaru Sudetów, Śląska i okolic.
(…)
Jest tak, mój drogi Jakubie, jakbym tu w górach, w drewnianej chacie, którą zowią Śląską Baudą, na poły oderwał się już od ziemskiego życia. Otwieram okienko i widzę dzicz, gdzie kamienie wymieniają się z rzadką trawą, skały ze śniegiem, a kosodrzewina z niżej stojącym lasem. W całej okolicy panuje śmiertelna cisza, „ni ptak z gałęzi nie ćwierka, ni motyl nektaru z lilij nie spija”, tylko wiatr wieje melancholijnie po stromym zboczu. Zamieszkały świat leży niewyraźny daleko w dole, niczym obrazek-miniatura, który z oddali wydaje się oku nieczytelny i zamazany. Kto kurczowo się spraw ziemskich trzymając nigdy nie odnalazł siebie i rewolucji pragnie, co rozwieje mgłę spowijającą jego duszę, ten przebywa na tych wyżynach, a ogrom otaczającej go przyrody stopniowo wzbudzi w nim głębszą refleksję; kogo tam na dole dręczy plaga religijnej nietolerancji, ten wspina się w ten wyższy rejon, gdzie ona nie sięga; kogo nadmiar potrzeb tam na dole uczynił biedakiem, ten mężnie je porzuca, buduje sobie tu chatę i staje się bogaty.
Piszę ten list w Śląskiej Baudzie; wspięliśmy się bowiem już na Śnieżkę i przeszliśmy większą część grzbietu. Opuściliśmy Jelenią Górę 29-tego dopiero o pół do siódmej wieczorem, by dotrzeć do Karpacza, wioski odległej od miasta o trzy godziny drogi i położonej u stóp Śnieżki. Szło się cały czas lekko pod górę. Mija się kilka wiosek, a mianowicie Staniszów i Miłków. Okolica usiana jest skalistymi pagórkami i większymi wzniesieniami. Sądząc po wielu dużych wsiach, zaludnienie tu, tak jak i w całej Kotlinie Jeleniogórskiej, zdaje się niezwykle duże, uprawy rolne prezentują się wyśmienicie.Moja podróż po ojczyźnie: z Turyngii w Góry Olbrzymie aż po źródła Łaby i przez Czechy w Góry Kruszcowe
72,00 zł z VAT
Książka stanowi relację z wyprawy odbytej przez „dziadka współczesnej gimnastyki” Johanna Christopha Friedricha GutsMuthsa (1759–1839) w towarzystwie grupy uczniów w 1796 roku. Wraz z autorem odwiedzimy m.in. Bolesławiec, Świeradów, Szklarską Porębę, Cieplice, Jelenią Górę, Adršpach, Hostinné, Turnov, Pragę, Teplice i Freiburg, a także powędrujemy przez Góry Izerskie i Karkonosze, poznając ich mieszkańców i zakątki niedostępne dziś dla ruchu turystycznego; szczególne emocje przeżyjemy, schodząc po stromej skalnej ścianie w głąb Łabskiego Kotła wzdłuż wodospadu Łaby. Zajrzymy też do zakładów przemysłowych — witriolejni (wytwórni kwasu siarkowego) w Szklarskiej Porębie, kopalni cyny w Cinovcu i srebra we Freibergu, rtęciowni srebra w saskim Halsbrück. Całości dopełniają kolorowe ilustracje autorstwa grafika z epoki, Daniela Bergera. Książka ukazuje się w serii Navigare necesse est — historycznych relacji podróżniczych z obszaru Sudetów, Śląska i okolic.
(…)
Jest tak, mój drogi Jakubie, jakbym tu w górach, w drewnianej chacie, którą zowią Śląską Baudą, na poły oderwał się już od ziemskiego życia. Otwieram okienko i widzę dzicz, gdzie kamienie wymieniają się z rzadką trawą, skały ze śniegiem, a kosodrzewina z niżej stojącym lasem. W całej okolicy panuje śmiertelna cisza, „ni ptak z gałęzi nie ćwierka, ni motyl nektaru z lilij nie spija”, tylko wiatr wieje melancholijnie po stromym zboczu. Zamieszkały świat leży niewyraźny daleko w dole, niczym obrazek-miniatura, który z oddali wydaje się oku nieczytelny i zamazany. Kto kurczowo się spraw ziemskich trzymając nigdy nie odnalazł siebie i rewolucji pragnie, co rozwieje mgłę spowijającą jego duszę, ten przebywa na tych wyżynach, a ogrom otaczającej go przyrody stopniowo wzbudzi w nim głębszą refleksję; kogo tam na dole dręczy plaga religijnej nietolerancji, ten wspina się w ten wyższy rejon, gdzie ona nie sięga; kogo nadmiar potrzeb tam na dole uczynił biedakiem, ten mężnie je porzuca, buduje sobie tu chatę i staje się bogaty.
Piszę ten list w Śląskiej Baudzie; wspięliśmy się bowiem już na Śnieżkę i przeszliśmy większą część grzbietu. Opuściliśmy Jelenią Górę 29-tego dopiero o pół do siódmej wieczorem, by dotrzeć do Karpacza, wioski odległej od miasta o trzy godziny drogi i położonej u stóp Śnieżki. Szło się cały czas lekko pod górę. Mija się kilka wiosek, a mianowicie Staniszów i Miłków. Okolica usiana jest skalistymi pagórkami i większymi wzniesieniami. Sądząc po wielu dużych wsiach, zaludnienie tu, tak jak i w całej Kotlinie Jeleniogórskiej, zdaje się niezwykle duże, uprawy rolne prezentują się wyśmienicie.Dolnośląskie zamki i pałace. Piękne, mroczne, tajemnicze. Tom 3
Autor: Gaworski Marek
59,99 zł z VAT
Przed II wojną światową na terenie obecnego województwa dolnośląskiego znajdowało się około tysiąca kilkuset zamków, pałaców i dworów. Niestety, wiele z tych arystokratycznych rezydencji nie dotrwało do naszych czasów. W 1945 roku, podczas przemarszu Armii Czerwonej w kierunku Berlina, zniszczono setki siedzib szlacheckich, pozostawiając po nich jedynie zgliszcza. Jeszcze więcej obiektów zostało jednak utraconych w okresie powojennym — głównie wskutek zaniedbań i zaniechań ówczesnych władz, ale także działań szabrowników i mieszkańców. W ten sposób bezpowrotnie zniknął m.in. imponujący pałac w Modłej (powiat bolesławiecki) oraz interesujący pałac w Dębowym Gaju (powiat lwówecki). Więcej o tych i innych miejscach można przeczytać w trzeciej części serii „Dolnośląskie zamki i pałace. Piękne, mroczne, tajemnicze”.
Ale to nie wszystko! Książka opowiada także o pałacach w Barcinku, Giebułtowie i Dębicach, które niemal na naszych oczach znikają z krajobrazu Dolnego Śląska. Znajdziecie w niej również fascynujące historie podróżników i kolekcjonerów związanych z pałacami w Biedrzychowicach, Luboradzu, Mysłakowicach i Jastrowcu. Nie zabrakło także opowieści o losach zamków we Wleniu (Łupkach), Proszówce i Świnach, a także o imponujących rezydencjach w Kliczkowie i Ścinawce Górnej. Te ostatnie warto odwiedzić, by nie tylko zobaczyć ich majestatyczne mury, lecz także spróbować specjałów przygotowywanych przez tamtejszych szefów kuchni.
Serdecznie zapraszam do lektury oraz podróży po kolejnych fascynujących miejscach województwa dolnośląskiego!
Marek Gaworski
Dolnośląskie zamki i pałace. Piękne, mroczne, tajemnicze. Tom 3
Autor: Gaworski Marek
59,99 zł z VAT
Przed II wojną światową na terenie obecnego województwa dolnośląskiego znajdowało się około tysiąca kilkuset zamków, pałaców i dworów. Niestety, wiele z tych arystokratycznych rezydencji nie dotrwało do naszych czasów. W 1945 roku, podczas przemarszu Armii Czerwonej w kierunku Berlina, zniszczono setki siedzib szlacheckich, pozostawiając po nich jedynie zgliszcza. Jeszcze więcej obiektów zostało jednak utraconych w okresie powojennym — głównie wskutek zaniedbań i zaniechań ówczesnych władz, ale także działań szabrowników i mieszkańców. W ten sposób bezpowrotnie zniknął m.in. imponujący pałac w Modłej (powiat bolesławiecki) oraz interesujący pałac w Dębowym Gaju (powiat lwówecki). Więcej o tych i innych miejscach można przeczytać w trzeciej części serii „Dolnośląskie zamki i pałace. Piękne, mroczne, tajemnicze”.
Ale to nie wszystko! Książka opowiada także o pałacach w Barcinku, Giebułtowie i Dębicach, które niemal na naszych oczach znikają z krajobrazu Dolnego Śląska. Znajdziecie w niej również fascynujące historie podróżników i kolekcjonerów związanych z pałacami w Biedrzychowicach, Luboradzu, Mysłakowicach i Jastrowcu. Nie zabrakło także opowieści o losach zamków we Wleniu (Łupkach), Proszówce i Świnach, a także o imponujących rezydencjach w Kliczkowie i Ścinawce Górnej. Te ostatnie warto odwiedzić, by nie tylko zobaczyć ich majestatyczne mury, lecz także spróbować specjałów przygotowywanych przez tamtejszych szefów kuchni.
Serdecznie zapraszam do lektury oraz podróży po kolejnych fascynujących miejscach województwa dolnośląskiego!
Marek Gaworski

