Add to Wishlist
Gerhart Hauptmann i Polacy 1945-1946
Publisher: Muzeum Miejskie Dom Gerharta Hauptmanna
25,00 zł z VAT
książka
Wysyłka zazwyczaj w ciągu 24h
Bezpieczna płatność
Category:
Książki
Publikacja stanowi zapis rozmów z rodzinami Polaków, którzy w latach 1945–1946 pomagali Gerhartowi Hauptmannowi w trudnym powojennym okresie. Wzbogaca ją wspomnienie prof. Stanisława Lorentza ze spotkania z noblistą w lipcu 1945 r. oraz nieznane powojenne listy Hauptmannów do Zdzisława Straszaka, sekretarza jeleniogórskiego starosty Wojciecha Tabaki.
Janusz Skowroński (red.)
Informacje dodatkowe
| Oprawa | miękka |
|---|---|
| Ilość stron | 80 |
| Rok wydania | 2019 |
Podobne produkty
Góry Olbrzymie, pełne tajemnic
35,00 zł z VAT
Trzecia część Przewodnika Emocjonalnego, autorstwa Jarosława Szczyżowskiego, który oddaje w Wasze ręce dość nietypową, jak na dzisiejsze standardy przystało, publikację.
Nie znajdziecie w niej żadnych sugestii dotyczących wypoczynku w górskich kurortach, opisów wątpliwej jakości miejsc rozrywki wszelakiej, czy upstrzonych lukrem i cukrem pudrem krajobrazów na podkolorowanych zdjęciach, rzadko kiedy oddających ich faktyczną rzeczywistość.
Od takiego stanu rzeczy autor odszedł już na samym początku, wydając dwie poprzednie części Przewodnika Emocjonalnego o Miedziance i kowarskim uranie.
Tym razem opowieść toczy się pośród miejsc innych, ale wcale mniej znanych, choć dla niektórych ten stan rzeczy może okazać się zupełnie nowy, nieodkryty, a niekiedy niezrozumiały.
Jak za rękę autor oprowadzi Was po światach zapomnianych Karkonoszy i Gór Izerskich, pokrytych dość mocno kurzem niepamięci, gdzie to co niewidzialne dla ludzkiego oka może niespodziewanie wyskoczyć, jak filip z konopi i złapać za kołnierz, albo poplątać drogi, nawet te życiowe i sprawić, że ten cudaczny kawałek ziemskiego nieba, zakiełkuje na zawsze w waszych sercach… A innych przerazi, ale to już inna historia…
Góry Olbrzymie, pełne tajemnic
35,00 zł z VAT
Trzecia część Przewodnika Emocjonalnego, autorstwa Jarosława Szczyżowskiego, który oddaje w Wasze ręce dość nietypową, jak na dzisiejsze standardy przystało, publikację.
Nie znajdziecie w niej żadnych sugestii dotyczących wypoczynku w górskich kurortach, opisów wątpliwej jakości miejsc rozrywki wszelakiej, czy upstrzonych lukrem i cukrem pudrem krajobrazów na podkolorowanych zdjęciach, rzadko kiedy oddających ich faktyczną rzeczywistość.
Od takiego stanu rzeczy autor odszedł już na samym początku, wydając dwie poprzednie części Przewodnika Emocjonalnego o Miedziance i kowarskim uranie.
Tym razem opowieść toczy się pośród miejsc innych, ale wcale mniej znanych, choć dla niektórych ten stan rzeczy może okazać się zupełnie nowy, nieodkryty, a niekiedy niezrozumiały.
Jak za rękę autor oprowadzi Was po światach zapomnianych Karkonoszy i Gór Izerskich, pokrytych dość mocno kurzem niepamięci, gdzie to co niewidzialne dla ludzkiego oka może niespodziewanie wyskoczyć, jak filip z konopi i złapać za kołnierz, albo poplątać drogi, nawet te życiowe i sprawić, że ten cudaczny kawałek ziemskiego nieba, zakiełkuje na zawsze w waszych sercach… A innych przerazi, ale to już inna historia…
Moja podróż po ojczyźnie: z Turyngii w Góry Olbrzymie aż po źródła Łaby i przez Czechy w Góry Kruszcowe
72,00 zł z VAT
Książka stanowi relację z wyprawy odbytej przez „dziadka współczesnej gimnastyki” Johanna Christopha Friedricha GutsMuthsa (1759–1839) w towarzystwie grupy uczniów w 1796 roku. Wraz z autorem odwiedzimy m.in. Bolesławiec, Świeradów, Szklarską Porębę, Cieplice, Jelenią Górę, Adršpach, Hostinné, Turnov, Pragę, Teplice i Freiburg, a także powędrujemy przez Góry Izerskie i Karkonosze, poznając ich mieszkańców i zakątki niedostępne dziś dla ruchu turystycznego; szczególne emocje przeżyjemy, schodząc po stromej skalnej ścianie w głąb Łabskiego Kotła wzdłuż wodospadu Łaby. Zajrzymy też do zakładów przemysłowych — witriolejni (wytwórni kwasu siarkowego) w Szklarskiej Porębie, kopalni cyny w Cinovcu i srebra we Freibergu, rtęciowni srebra w saskim Halsbrück. Całości dopełniają kolorowe ilustracje autorstwa grafika z epoki, Daniela Bergera. Książka ukazuje się w serii Navigare necesse est — historycznych relacji podróżniczych z obszaru Sudetów, Śląska i okolic.
(…)
Jest tak, mój drogi Jakubie, jakbym tu w górach, w drewnianej chacie, którą zowią Śląską Baudą, na poły oderwał się już od ziemskiego życia. Otwieram okienko i widzę dzicz, gdzie kamienie wymieniają się z rzadką trawą, skały ze śniegiem, a kosodrzewina z niżej stojącym lasem. W całej okolicy panuje śmiertelna cisza, „ni ptak z gałęzi nie ćwierka, ni motyl nektaru z lilij nie spija”, tylko wiatr wieje melancholijnie po stromym zboczu. Zamieszkały świat leży niewyraźny daleko w dole, niczym obrazek-miniatura, który z oddali wydaje się oku nieczytelny i zamazany. Kto kurczowo się spraw ziemskich trzymając nigdy nie odnalazł siebie i rewolucji pragnie, co rozwieje mgłę spowijającą jego duszę, ten przebywa na tych wyżynach, a ogrom otaczającej go przyrody stopniowo wzbudzi w nim głębszą refleksję; kogo tam na dole dręczy plaga religijnej nietolerancji, ten wspina się w ten wyższy rejon, gdzie ona nie sięga; kogo nadmiar potrzeb tam na dole uczynił biedakiem, ten mężnie je porzuca, buduje sobie tu chatę i staje się bogaty.
Piszę ten list w Śląskiej Baudzie; wspięliśmy się bowiem już na Śnieżkę i przeszliśmy większą część grzbietu. Opuściliśmy Jelenią Górę 29-tego dopiero o pół do siódmej wieczorem, by dotrzeć do Karpacza, wioski odległej od miasta o trzy godziny drogi i położonej u stóp Śnieżki. Szło się cały czas lekko pod górę. Mija się kilka wiosek, a mianowicie Staniszów i Miłków. Okolica usiana jest skalistymi pagórkami i większymi wzniesieniami. Sądząc po wielu dużych wsiach, zaludnienie tu, tak jak i w całej Kotlinie Jeleniogórskiej, zdaje się niezwykle duże, uprawy rolne prezentują się wyśmienicie.Moja podróż po ojczyźnie: z Turyngii w Góry Olbrzymie aż po źródła Łaby i przez Czechy w Góry Kruszcowe
72,00 zł z VAT
Książka stanowi relację z wyprawy odbytej przez „dziadka współczesnej gimnastyki” Johanna Christopha Friedricha GutsMuthsa (1759–1839) w towarzystwie grupy uczniów w 1796 roku. Wraz z autorem odwiedzimy m.in. Bolesławiec, Świeradów, Szklarską Porębę, Cieplice, Jelenią Górę, Adršpach, Hostinné, Turnov, Pragę, Teplice i Freiburg, a także powędrujemy przez Góry Izerskie i Karkonosze, poznając ich mieszkańców i zakątki niedostępne dziś dla ruchu turystycznego; szczególne emocje przeżyjemy, schodząc po stromej skalnej ścianie w głąb Łabskiego Kotła wzdłuż wodospadu Łaby. Zajrzymy też do zakładów przemysłowych — witriolejni (wytwórni kwasu siarkowego) w Szklarskiej Porębie, kopalni cyny w Cinovcu i srebra we Freibergu, rtęciowni srebra w saskim Halsbrück. Całości dopełniają kolorowe ilustracje autorstwa grafika z epoki, Daniela Bergera. Książka ukazuje się w serii Navigare necesse est — historycznych relacji podróżniczych z obszaru Sudetów, Śląska i okolic.
(…)
Jest tak, mój drogi Jakubie, jakbym tu w górach, w drewnianej chacie, którą zowią Śląską Baudą, na poły oderwał się już od ziemskiego życia. Otwieram okienko i widzę dzicz, gdzie kamienie wymieniają się z rzadką trawą, skały ze śniegiem, a kosodrzewina z niżej stojącym lasem. W całej okolicy panuje śmiertelna cisza, „ni ptak z gałęzi nie ćwierka, ni motyl nektaru z lilij nie spija”, tylko wiatr wieje melancholijnie po stromym zboczu. Zamieszkały świat leży niewyraźny daleko w dole, niczym obrazek-miniatura, który z oddali wydaje się oku nieczytelny i zamazany. Kto kurczowo się spraw ziemskich trzymając nigdy nie odnalazł siebie i rewolucji pragnie, co rozwieje mgłę spowijającą jego duszę, ten przebywa na tych wyżynach, a ogrom otaczającej go przyrody stopniowo wzbudzi w nim głębszą refleksję; kogo tam na dole dręczy plaga religijnej nietolerancji, ten wspina się w ten wyższy rejon, gdzie ona nie sięga; kogo nadmiar potrzeb tam na dole uczynił biedakiem, ten mężnie je porzuca, buduje sobie tu chatę i staje się bogaty.
Piszę ten list w Śląskiej Baudzie; wspięliśmy się bowiem już na Śnieżkę i przeszliśmy większą część grzbietu. Opuściliśmy Jelenią Górę 29-tego dopiero o pół do siódmej wieczorem, by dotrzeć do Karpacza, wioski odległej od miasta o trzy godziny drogi i położonej u stóp Śnieżki. Szło się cały czas lekko pod górę. Mija się kilka wiosek, a mianowicie Staniszów i Miłków. Okolica usiana jest skalistymi pagórkami i większymi wzniesieniami. Sądząc po wielu dużych wsiach, zaludnienie tu, tak jak i w całej Kotlinie Jeleniogórskiej, zdaje się niezwykle duże, uprawy rolne prezentują się wyśmienicie.O Duchu Gór
46,00 zł z VAT
O Władcy Karkonoszy napisano bardzo dużo, starając się w różny sposób przedstawić tę mitologiczną postać. (…) W tym zakresie wielkie zasługi położyło Muzeum Okręgowe w Jeleniej Górze (od 2001 roku Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze). (…) Wydano całą klasykę literacką związaną z Duchem Gór
i rozpoczęto wydawanie kwartalnika „Skarbiec Ducha Gór”. (…) W ciągu 11 lat (1997–2008) uzbierały się 44 zeszyty zawierające wiele cennych informacji. Dzisiaj większość numerów czasopisma jest nieosiągalna, (…) Dlatego też postanowiłem zebrać to, co o Duchu Gór wydrukowano w „Skarbcu Ducha Gór” i wydać w osobnej publikacji, którą niniejszym przekazuję w ręce zainteresowanych. (S. Firszt)
O Duchu Gór
46,00 zł z VAT
O Władcy Karkonoszy napisano bardzo dużo, starając się w różny sposób przedstawić tę mitologiczną postać. (…) W tym zakresie wielkie zasługi położyło Muzeum Okręgowe w Jeleniej Górze (od 2001 roku Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze). (…) Wydano całą klasykę literacką związaną z Duchem Gór
i rozpoczęto wydawanie kwartalnika „Skarbiec Ducha Gór”. (…) W ciągu 11 lat (1997–2008) uzbierały się 44 zeszyty zawierające wiele cennych informacji. Dzisiaj większość numerów czasopisma jest nieosiągalna, (…) Dlatego też postanowiłem zebrać to, co o Duchu Gór wydrukowano w „Skarbcu Ducha Gór” i wydać w osobnej publikacji, którą niniejszym przekazuję w ręce zainteresowanych. (S. Firszt)
De re metallica libri XII Georgius Agricola. O górnictwie i hutnictwie. Dwanaście ksiąg
70,00 zł z VAT
Książka w języku polskim.
Ze wstępu
Georgius Agricola, a właściwie Georg Bauer (Pauer), urodził się 24 marca 1494 r. w Glauchau w Saksonii. Studia rozpoczął w Lipsku, później uczył w Zwickau (1518–1522). Od 1524 r. we Włoszech, najpierw w Wenecji, później studiował w Bolonii i Padwie. W latach 1527–1531 był lekarzem górniczym w Jachymowie (Joachimsthal) w Czechach. Od 1531 r. mieszkał w Chemnitz, gdzie był lekarzem i burmistrzem. Zmarł 21 listopada 1555 r. Pracując w Jachymowie, zapoznał się z górnictwem praktycznie, co zaowocowało licznymi pracami, które na ten temat napisał: w 1545 r. De natura eorum quae effhunt ex terra, w 1546 r. De natura fossilium, De veteribus et novis metallis i Verum metallicarum interpretatio, w 1548 r. De animatibus subterraneis, a w 1550 r., w 12 tygodni, ukończył swoje najsłynniejsze dzieło De re metallica. Tę ostatnią pracę wydano po łacinie, w Bazylei w 1556 r. Oprócz wspaniałych opisów zawierała 273 drzeworyty, doskonale ilustrujące narzędzia i pracę ówczesnych górników. Dzieło było tak ważne dla ludzi zajmujących się górnictwem i hutnictwem, że już w 1557 r. ukazało się w języku niemieckim, w przekładzie Filipa Becha, a pod koniec XVI w. w języku włoskim. Jako swego rodzaju podręcznik, było ciągle wznawiane (m.in. w 1657 r.). Jedno z takich wydań polecił zakupić do swojej biblioteki król polski Zygmunt August. Zachował się rachunek, według którego za 2 zł i 21 groszy nabył je dla władcy Just Ludwik Dejc (Decjusz).
De re metallica libri XII Georgius Agricola. O górnictwie i hutnictwie. Dwanaście ksiąg
70,00 zł z VAT
Książka w języku polskim.
Ze wstępu
Georgius Agricola, a właściwie Georg Bauer (Pauer), urodził się 24 marca 1494 r. w Glauchau w Saksonii. Studia rozpoczął w Lipsku, później uczył w Zwickau (1518–1522). Od 1524 r. we Włoszech, najpierw w Wenecji, później studiował w Bolonii i Padwie. W latach 1527–1531 był lekarzem górniczym w Jachymowie (Joachimsthal) w Czechach. Od 1531 r. mieszkał w Chemnitz, gdzie był lekarzem i burmistrzem. Zmarł 21 listopada 1555 r. Pracując w Jachymowie, zapoznał się z górnictwem praktycznie, co zaowocowało licznymi pracami, które na ten temat napisał: w 1545 r. De natura eorum quae effhunt ex terra, w 1546 r. De natura fossilium, De veteribus et novis metallis i Verum metallicarum interpretatio, w 1548 r. De animatibus subterraneis, a w 1550 r., w 12 tygodni, ukończył swoje najsłynniejsze dzieło De re metallica. Tę ostatnią pracę wydano po łacinie, w Bazylei w 1556 r. Oprócz wspaniałych opisów zawierała 273 drzeworyty, doskonale ilustrujące narzędzia i pracę ówczesnych górników. Dzieło było tak ważne dla ludzi zajmujących się górnictwem i hutnictwem, że już w 1557 r. ukazało się w języku niemieckim, w przekładzie Filipa Becha, a pod koniec XVI w. w języku włoskim. Jako swego rodzaju podręcznik, było ciągle wznawiane (m.in. w 1657 r.). Jedno z takich wydań polecił zakupić do swojej biblioteki król polski Zygmunt August. Zachował się rachunek, według którego za 2 zł i 21 groszy nabył je dla władcy Just Ludwik Dejc (Decjusz).

