Dodaj do listy życzeń
Karkonoskie kolorowanki. Zamki i Pałace w Kotlinie Jeleniogórskiej
Wydawca: Wydawnictwo AD REM
15,00 zł z VAT
kolorowanka
Wysyłka zazwyczaj w ciągu 24h
Bezpieczna płatność
Kategoria:
Książki
Rysunki najpiękniejszych zabytków Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej i ciekawostki dla najmłodszych
Informacje dodatkowe
| Oprawa | miękka |
|---|---|
| Ilość stron | 16 |
| Rok wydania | 2024 |
Podobne produkty
Góry Olbrzymie, pełne tajemnic
Autor: Szczyżowski Jarosław
35,00 zł z VAT
Trzecia część Przewodnika Emocjonalnego, autorstwa Jarosława Szczyżowskiego, który oddaje w Wasze ręce dość nietypową, jak na dzisiejsze standardy przystało, publikację.
Nie znajdziecie w niej żadnych sugestii dotyczących wypoczynku w górskich kurortach, opisów wątpliwej jakości miejsc rozrywki wszelakiej, czy upstrzonych lukrem i cukrem pudrem krajobrazów na podkolorowanych zdjęciach, rzadko kiedy oddających ich faktyczną rzeczywistość.
Od takiego stanu rzeczy autor odszedł już na samym początku, wydając dwie poprzednie części Przewodnika Emocjonalnego o Miedziance i kowarskim uranie.
Tym razem opowieść toczy się pośród miejsc innych, ale wcale mniej znanych, choć dla niektórych ten stan rzeczy może okazać się zupełnie nowy, nieodkryty, a niekiedy niezrozumiały.
Jak za rękę autor oprowadzi Was po światach zapomnianych Karkonoszy i Gór Izerskich, pokrytych dość mocno kurzem niepamięci, gdzie to co niewidzialne dla ludzkiego oka może niespodziewanie wyskoczyć, jak filip z konopi i złapać za kołnierz, albo poplątać drogi, nawet te życiowe i sprawić, że ten cudaczny kawałek ziemskiego nieba, zakiełkuje na zawsze w waszych sercach… A innych przerazi, ale to już inna historia…
Góry Olbrzymie, pełne tajemnic
Autor: Szczyżowski Jarosław
35,00 zł z VAT
Trzecia część Przewodnika Emocjonalnego, autorstwa Jarosława Szczyżowskiego, który oddaje w Wasze ręce dość nietypową, jak na dzisiejsze standardy przystało, publikację.
Nie znajdziecie w niej żadnych sugestii dotyczących wypoczynku w górskich kurortach, opisów wątpliwej jakości miejsc rozrywki wszelakiej, czy upstrzonych lukrem i cukrem pudrem krajobrazów na podkolorowanych zdjęciach, rzadko kiedy oddających ich faktyczną rzeczywistość.
Od takiego stanu rzeczy autor odszedł już na samym początku, wydając dwie poprzednie części Przewodnika Emocjonalnego o Miedziance i kowarskim uranie.
Tym razem opowieść toczy się pośród miejsc innych, ale wcale mniej znanych, choć dla niektórych ten stan rzeczy może okazać się zupełnie nowy, nieodkryty, a niekiedy niezrozumiały.
Jak za rękę autor oprowadzi Was po światach zapomnianych Karkonoszy i Gór Izerskich, pokrytych dość mocno kurzem niepamięci, gdzie to co niewidzialne dla ludzkiego oka może niespodziewanie wyskoczyć, jak filip z konopi i złapać za kołnierz, albo poplątać drogi, nawet te życiowe i sprawić, że ten cudaczny kawałek ziemskiego nieba, zakiełkuje na zawsze w waszych sercach… A innych przerazi, ale to już inna historia…
Dolnośląskie zamki i pałace. Piękne, mroczne, tajemnicze. Tom 3
Autor: Gaworski Marek
59,99 zł z VAT
Przed II wojną światową na terenie obecnego województwa dolnośląskiego znajdowało się około tysiąca kilkuset zamków, pałaców i dworów. Niestety, wiele z tych arystokratycznych rezydencji nie dotrwało do naszych czasów. W 1945 roku, podczas przemarszu Armii Czerwonej w kierunku Berlina, zniszczono setki siedzib szlacheckich, pozostawiając po nich jedynie zgliszcza. Jeszcze więcej obiektów zostało jednak utraconych w okresie powojennym — głównie wskutek zaniedbań i zaniechań ówczesnych władz, ale także działań szabrowników i mieszkańców. W ten sposób bezpowrotnie zniknął m.in. imponujący pałac w Modłej (powiat bolesławiecki) oraz interesujący pałac w Dębowym Gaju (powiat lwówecki). Więcej o tych i innych miejscach można przeczytać w trzeciej części serii „Dolnośląskie zamki i pałace. Piękne, mroczne, tajemnicze”.
Ale to nie wszystko! Książka opowiada także o pałacach w Barcinku, Giebułtowie i Dębicach, które niemal na naszych oczach znikają z krajobrazu Dolnego Śląska. Znajdziecie w niej również fascynujące historie podróżników i kolekcjonerów związanych z pałacami w Biedrzychowicach, Luboradzu, Mysłakowicach i Jastrowcu. Nie zabrakło także opowieści o losach zamków we Wleniu (Łupkach), Proszówce i Świnach, a także o imponujących rezydencjach w Kliczkowie i Ścinawce Górnej. Te ostatnie warto odwiedzić, by nie tylko zobaczyć ich majestatyczne mury, lecz także spróbować specjałów przygotowywanych przez tamtejszych szefów kuchni.
Serdecznie zapraszam do lektury oraz podróży po kolejnych fascynujących miejscach województwa dolnośląskiego!
Marek Gaworski
Dolnośląskie zamki i pałace. Piękne, mroczne, tajemnicze. Tom 3
Autor: Gaworski Marek
59,99 zł z VAT
Przed II wojną światową na terenie obecnego województwa dolnośląskiego znajdowało się około tysiąca kilkuset zamków, pałaców i dworów. Niestety, wiele z tych arystokratycznych rezydencji nie dotrwało do naszych czasów. W 1945 roku, podczas przemarszu Armii Czerwonej w kierunku Berlina, zniszczono setki siedzib szlacheckich, pozostawiając po nich jedynie zgliszcza. Jeszcze więcej obiektów zostało jednak utraconych w okresie powojennym — głównie wskutek zaniedbań i zaniechań ówczesnych władz, ale także działań szabrowników i mieszkańców. W ten sposób bezpowrotnie zniknął m.in. imponujący pałac w Modłej (powiat bolesławiecki) oraz interesujący pałac w Dębowym Gaju (powiat lwówecki). Więcej o tych i innych miejscach można przeczytać w trzeciej części serii „Dolnośląskie zamki i pałace. Piękne, mroczne, tajemnicze”.
Ale to nie wszystko! Książka opowiada także o pałacach w Barcinku, Giebułtowie i Dębicach, które niemal na naszych oczach znikają z krajobrazu Dolnego Śląska. Znajdziecie w niej również fascynujące historie podróżników i kolekcjonerów związanych z pałacami w Biedrzychowicach, Luboradzu, Mysłakowicach i Jastrowcu. Nie zabrakło także opowieści o losach zamków we Wleniu (Łupkach), Proszówce i Świnach, a także o imponujących rezydencjach w Kliczkowie i Ścinawce Górnej. Te ostatnie warto odwiedzić, by nie tylko zobaczyć ich majestatyczne mury, lecz także spróbować specjałów przygotowywanych przez tamtejszych szefów kuchni.
Serdecznie zapraszam do lektury oraz podróży po kolejnych fascynujących miejscach województwa dolnośląskiego!
Marek Gaworski
Karkonoskie Tajemnice, czyli o Duchu Gór wieści zasłyszane
Autor: Paczyńska Katarzyna
45,00 zł z VAT
To nie wiesz o tym? Nie słyszałeś? Karkonoskie Tajemnice, czyli… o tym i owym, co z Duchem Gór jest związane.
To nie wiesz o tym? Nie słyszałeś? Karkonoskie Tajemnice, czyli… o tym i owym, co z Duchem Gór jest związane. Jak zgubił swój kostur, jak w Kotle Łomniczki pojedynkował się z Babą Jagodową, jak przeraził hutnika, jak ocalił rybiego króla, kim był dla zielarzy poszukujących w Karkonoszach magicznych ziół…
Legendy zasłyszane, opowiedziane, pięknie zilustrowane i apetycznie wydane….
Spisała Katarzyna Paczyńska, ilustracjami opatrzył Jacek „Brzozo” Kuziemski, wydało Wydawnictwo Ad Rem.
Zapraszamy do lektury, uradują się Góry…Karkonoskie Tajemnice, czyli o Duchu Gór wieści zasłyszane
Autor: Paczyńska Katarzyna
45,00 zł z VAT
To nie wiesz o tym? Nie słyszałeś? Karkonoskie Tajemnice, czyli… o tym i owym, co z Duchem Gór jest związane.
To nie wiesz o tym? Nie słyszałeś? Karkonoskie Tajemnice, czyli… o tym i owym, co z Duchem Gór jest związane. Jak zgubił swój kostur, jak w Kotle Łomniczki pojedynkował się z Babą Jagodową, jak przeraził hutnika, jak ocalił rybiego króla, kim był dla zielarzy poszukujących w Karkonoszach magicznych ziół…
Legendy zasłyszane, opowiedziane, pięknie zilustrowane i apetycznie wydane….
Spisała Katarzyna Paczyńska, ilustracjami opatrzył Jacek „Brzozo” Kuziemski, wydało Wydawnictwo Ad Rem.
Zapraszamy do lektury, uradują się Góry…Moja podróż po ojczyźnie: z Turyngii w Góry Olbrzymie aż po źródła Łaby i przez Czechy w Góry Kruszcowe
72,00 zł z VAT
Książka stanowi relację z wyprawy odbytej przez „dziadka współczesnej gimnastyki” Johanna Christopha Friedricha GutsMuthsa (1759–1839) w towarzystwie grupy uczniów w 1796 roku. Wraz z autorem odwiedzimy m.in. Bolesławiec, Świeradów, Szklarską Porębę, Cieplice, Jelenią Górę, Adršpach, Hostinné, Turnov, Pragę, Teplice i Freiburg, a także powędrujemy przez Góry Izerskie i Karkonosze, poznając ich mieszkańców i zakątki niedostępne dziś dla ruchu turystycznego; szczególne emocje przeżyjemy, schodząc po stromej skalnej ścianie w głąb Łabskiego Kotła wzdłuż wodospadu Łaby. Zajrzymy też do zakładów przemysłowych — witriolejni (wytwórni kwasu siarkowego) w Szklarskiej Porębie, kopalni cyny w Cinovcu i srebra we Freibergu, rtęciowni srebra w saskim Halsbrück. Całości dopełniają kolorowe ilustracje autorstwa grafika z epoki, Daniela Bergera. Książka ukazuje się w serii Navigare necesse est — historycznych relacji podróżniczych z obszaru Sudetów, Śląska i okolic.
(…)
Jest tak, mój drogi Jakubie, jakbym tu w górach, w drewnianej chacie, którą zowią Śląską Baudą, na poły oderwał się już od ziemskiego życia. Otwieram okienko i widzę dzicz, gdzie kamienie wymieniają się z rzadką trawą, skały ze śniegiem, a kosodrzewina z niżej stojącym lasem. W całej okolicy panuje śmiertelna cisza, „ni ptak z gałęzi nie ćwierka, ni motyl nektaru z lilij nie spija”, tylko wiatr wieje melancholijnie po stromym zboczu. Zamieszkały świat leży niewyraźny daleko w dole, niczym obrazek-miniatura, który z oddali wydaje się oku nieczytelny i zamazany. Kto kurczowo się spraw ziemskich trzymając nigdy nie odnalazł siebie i rewolucji pragnie, co rozwieje mgłę spowijającą jego duszę, ten przebywa na tych wyżynach, a ogrom otaczającej go przyrody stopniowo wzbudzi w nim głębszą refleksję; kogo tam na dole dręczy plaga religijnej nietolerancji, ten wspina się w ten wyższy rejon, gdzie ona nie sięga; kogo nadmiar potrzeb tam na dole uczynił biedakiem, ten mężnie je porzuca, buduje sobie tu chatę i staje się bogaty.
Piszę ten list w Śląskiej Baudzie; wspięliśmy się bowiem już na Śnieżkę i przeszliśmy większą część grzbietu. Opuściliśmy Jelenią Górę 29-tego dopiero o pół do siódmej wieczorem, by dotrzeć do Karpacza, wioski odległej od miasta o trzy godziny drogi i położonej u stóp Śnieżki. Szło się cały czas lekko pod górę. Mija się kilka wiosek, a mianowicie Staniszów i Miłków. Okolica usiana jest skalistymi pagórkami i większymi wzniesieniami. Sądząc po wielu dużych wsiach, zaludnienie tu, tak jak i w całej Kotlinie Jeleniogórskiej, zdaje się niezwykle duże, uprawy rolne prezentują się wyśmienicie.Moja podróż po ojczyźnie: z Turyngii w Góry Olbrzymie aż po źródła Łaby i przez Czechy w Góry Kruszcowe
72,00 zł z VAT
Książka stanowi relację z wyprawy odbytej przez „dziadka współczesnej gimnastyki” Johanna Christopha Friedricha GutsMuthsa (1759–1839) w towarzystwie grupy uczniów w 1796 roku. Wraz z autorem odwiedzimy m.in. Bolesławiec, Świeradów, Szklarską Porębę, Cieplice, Jelenią Górę, Adršpach, Hostinné, Turnov, Pragę, Teplice i Freiburg, a także powędrujemy przez Góry Izerskie i Karkonosze, poznając ich mieszkańców i zakątki niedostępne dziś dla ruchu turystycznego; szczególne emocje przeżyjemy, schodząc po stromej skalnej ścianie w głąb Łabskiego Kotła wzdłuż wodospadu Łaby. Zajrzymy też do zakładów przemysłowych — witriolejni (wytwórni kwasu siarkowego) w Szklarskiej Porębie, kopalni cyny w Cinovcu i srebra we Freibergu, rtęciowni srebra w saskim Halsbrück. Całości dopełniają kolorowe ilustracje autorstwa grafika z epoki, Daniela Bergera. Książka ukazuje się w serii Navigare necesse est — historycznych relacji podróżniczych z obszaru Sudetów, Śląska i okolic.
(…)
Jest tak, mój drogi Jakubie, jakbym tu w górach, w drewnianej chacie, którą zowią Śląską Baudą, na poły oderwał się już od ziemskiego życia. Otwieram okienko i widzę dzicz, gdzie kamienie wymieniają się z rzadką trawą, skały ze śniegiem, a kosodrzewina z niżej stojącym lasem. W całej okolicy panuje śmiertelna cisza, „ni ptak z gałęzi nie ćwierka, ni motyl nektaru z lilij nie spija”, tylko wiatr wieje melancholijnie po stromym zboczu. Zamieszkały świat leży niewyraźny daleko w dole, niczym obrazek-miniatura, który z oddali wydaje się oku nieczytelny i zamazany. Kto kurczowo się spraw ziemskich trzymając nigdy nie odnalazł siebie i rewolucji pragnie, co rozwieje mgłę spowijającą jego duszę, ten przebywa na tych wyżynach, a ogrom otaczającej go przyrody stopniowo wzbudzi w nim głębszą refleksję; kogo tam na dole dręczy plaga religijnej nietolerancji, ten wspina się w ten wyższy rejon, gdzie ona nie sięga; kogo nadmiar potrzeb tam na dole uczynił biedakiem, ten mężnie je porzuca, buduje sobie tu chatę i staje się bogaty.
Piszę ten list w Śląskiej Baudzie; wspięliśmy się bowiem już na Śnieżkę i przeszliśmy większą część grzbietu. Opuściliśmy Jelenią Górę 29-tego dopiero o pół do siódmej wieczorem, by dotrzeć do Karpacza, wioski odległej od miasta o trzy godziny drogi i położonej u stóp Śnieżki. Szło się cały czas lekko pod górę. Mija się kilka wiosek, a mianowicie Staniszów i Miłków. Okolica usiana jest skalistymi pagórkami i większymi wzniesieniami. Sądząc po wielu dużych wsiach, zaludnienie tu, tak jak i w całej Kotlinie Jeleniogórskiej, zdaje się niezwykle duże, uprawy rolne prezentują się wyśmienicie.
